Wir Oregoński- Najdziwniejsze miejsce na Ziemi

Kiedy znajdziesz się w tym miejscu, masz wrażenie, że przyroda zwariowała. Zwierzęta instynktownie trzymają się z dala od tego miejsca. Nawet drzewa sprawiają wrażenie, jakby uległy wpływom siły, spod której nie mogą się wyzwolić. Ich gałęzie rosna w dól, a pnie pochylają się w kierunku magnetycznej pólnocy, chociaż nieopodal inne drzewa rosną prosto do góry.
To miejsce zwane jest Wirem Oregońskim. Leży nad brzegiem potoku Sardine, około 50km od Grant’s Pass w stanie Oregon. Wir ma w przybliżeniu 50 metrów średnicy. Mam mniej więcej kształt kulisty. Wewnątrz kręgu stoi stara, opuszczona stacja pomiarowa. Szopa jest skrzywiona, ale trudno powiedzieć, czy to z powodu przyciągania, czy też za sprawą pagórka na którym stoi. Kiedy wchodzi się do jej środka czuje się potężne przyciąganie z dołu, jakby grawitacja nagle wzrosła. Mimowonie ludzie pochylają się pod kątem około dziesięciu stopni w kierunku kręgu. Wielu naukowców prowadzi eksperymenty w wirze, próbując rozwiązać jego zagadkę. Stalowa kula o wadze 14 kg powieszona na łańcuchu spuszczonym ze stropu stodoły wisi pod kątem, podważając prawo grawitacji. Nawet dym z papierosów zachowuje się inaczej. Wypuszczony w szopie wiruje coraz prędzej aż zupełnie znika. Gdy na pochyłej desce stawia się pusty słoik, zaczyna on sam „wędrować” pod górę. Według indian miejsce to jest przeklęte.

8 komentarzy

  1. Czy to jest jakaś ściema??!! Jak to możliwe. Chyba w to nie wirze … LOL

  2. a nie wiecie gdzie można dowiedzieć się więcej o tym? :)

  3. he he he he niezłe pierdoły mozna znaleźć na tej stronie. Nie myslałem że w XXI wieku ludzie będa wiezyli w jakieś duchy autostopowiczów, zabijające obrazy i inne farmazony, zwłaszcza w kontekście traktowania religi jako zabobonu…
    Ale do rzeczy: to co sie dzieje niby w tym wirze to jakas wierutna bzdura. Baaa gdyby takie coś miało miejsce na prawde to powiedzmy…. jakieś 500 lat fizyki zostałoby podwarzone. A jednak ta fizyka jest wykozystywana na codzień i sprawdza się ;) Ale ok. GDybysmy chcieli stworzyć takie miejsce to co bysmy musieli zrobić:
    1. wziąć ten teren o promieniu nie wiem 50 metrów powiedzmy i zamienic w ukąłd odizolowany – zadanie nie mozliwe do wykonania, bo układ odizolowany to układ wykozystywany do rozwiązywania zagadnien czysto hipotetycznych. Nie da sie czegoś takiego stworzyć.
    2. wytworzyć antygrawitacje która równałaby się grawitacji (przyspieszeniu ziemskiemu naszej planety) – niemożliwe, nigdy takie coś nie powstało, i nie powstanie – prawa fizyki zabraniają istnienia czegoś takiego. takie rzeczy tylko w erze
    3. stworzyć grawitacje mocniejsza niż standartowa ziemska – i to już jest skrajnie nie wykonalne. Dlaczego? Bo musiała by miec ona jeden kunkt przyciągania, nieskończenie mały punkt, aby wyjaśnić pochylenie o 10 stopni w jedną strone. A po pierwsze grawitacja jest związana z całą objętościa a nie tylko jednym punktem. No i przedewszystkim. F=-mg Czyli siła przyciągania równa sie masa razy przyśp. ziemskie. I tu kolejna sprawa ktróra nie pozwala aby to sie działo naprawde. Aby ciało pochylało sie w jedną strone, to grawitacja musiałaby ‘wychodzic’ z jednego punktu, nieskonczenie malego punktu. A nieskonczenie mały punkt ma nieskończenie małą mase. A więc jedna z podstawowych składowych wzoru już ‘umiera’ No ale przyjmijmy, ze ten punkt ma mase umowną równą jednemu gramowi. No to żeby ludzie sie pochylali to to siła przyciągania musi być całkiem spora, a wiec musi znacznie wzrosnąc (skoro nie masa to) przyspieszenie ziemskie…. A to już jest skrajnie nie mozliwe bo: raz że przysp ziemskie jest stałe dla calej planety, a dwa gdyby ono było tak duże aby lduzie sie pochylali to wyobraźcie sobie, że w takim miejscu z kieszeni wypada wam np. paczka fajek , to jak doleatuje do ziemi i pokona tą drogę z 70 cm od kieszeni do ziemi to w komęcie zdersenia z ziemią gedziem miała prędkość równą milioną albo nawet miliarda kilometrów na godzine… Chyba kazdy widzi, że to niemozliwe. No ale jeszcze dla opornych. Ok, niech ta paczka fajek rozbije sie o ziemie z ta niemozliwie wielka prędkoscią… aby wzrosla prędkosc musi wzrosnać masa… E=mc^2 (gdzie c to prędkosć swiatla…) To wiecie jaką energie musiaa by nmiec ta paczka fajek… Ludzie takie miejsce nie może istnieć na ziemi. Ok, na innej planecie, ghdzie jest inne standartowe przyciąganie czemu nie ale NIE NA ZIEMI. A tymczasem proponuje zastanowić się… jakie mozliwosci daje jakiś corel albo photoshop…. pozdrawiam i ludzie apeluje, o zdrowy rozsadek;)

  4. Przecież ten dom jest krzywo zbudowany, spójrzcie na tło (za domem).
    A takie toczenie się słoika pod górkę to można wytłumaczyć iluzją spowodowaną budową terenu. Tak jak jest to w jakiejś miejscowości w Polsce że samochód ponoć zostawiony na luzie jedzie pod górę. Ale to jest właśnie tylko iluzja, bo jest tam spadek terenu. W niewielkim stopniu zaobserwowałem tego typu sytuacje (kilka razy) podczas jazdy rowerem. Ze względu na ukształtowanie drogi myślałem że jadę pod górkę ale tak naprawdę rower wciąż się rozpędzał. Taki przykładzik :)
    A nagłośnienie i nadanie tajemniczości temu wirowi przekłada się na zyski w turystyce.

  5. oglądałam film o tym na discovery czy cos, fragmenty bo leciało mama oglądała. Pokazywali np jak piłka puszczona na pochyłej desce leci w górę zamiast w dół. Ja w to wierzę, a ludzie którzy mówią a sami nie widzieli i nie byli tam, niech wpierw sami zobaczą zanim zaczną pieprzyć że to nieprawda. Co prawda sama tego nie widziałam na własne oczy ale to nie ja próbuję wciskać swoją opinię do gardła innym

  6. http://www.nieznanyswiat.pl/

  7. Wir to pikuś.
    “Czwarty Wymiar” numer listopadowy/2006. Autorem jest Wojciech Grzelak.

    Górna Szoria znajduje się w Zachodniej Syberii w Obwodzie Kemerowskim.

    W marcu 2006 z drzew strzeliła substancja ktora wyglądała jak krew ale dzieja się tam rzeczy bardziej straszne. Uroczysko należy do miejsc o “zaburzonej realności” Dharkan odstrasza juz samym wyglądem i wygląda jakby było wzięte rodem z horrorów. Zwalone drzewa, bagna, półmrok. Czuć w powietrzu złą moc.. Ludzie boją się tam nawet zblizać. Nikt nie wie, dlaczego dzieja się tam straszne rzeczy.Ludzie czują patrzące na nich oczy już przy zblizaniu się do niego.Jeden człowiek zaczepił o krzak, ale gdy się odwrócił okazało się, że była to czyjaś łapa. Rana była głęboka. Rany nie chciały się goić. Jeden z myśliwych opowiedzial niezwykłą historię. Polował na łosia i postrzelił jednego. Poniewaz zwierzę to po postrzale zawsze ucieka pewien czas, rzucił się w pogoń. Łoś zostawiał za sobą ślad z krwi. Widać było, że krawil obficie. Problem w tym, że myśliwy tropił zwierzę ponad 20 kilometrów, a ślad krwi był ciągle i zwierze musiałoby posiadać ogromną ilość krwi jakieś kilkadziesiąt wiader albo więcej. Myśliwy wpadł w rodzaj letargu i nie myślał o tym, ale w końcu znalazł zwierzę.Ale gdy je zobaczył, okazało się, że z głowy została tylko czaszka bez żadnego sladu mięsa. Chciał obielić łosia i stracil przytomność. Śnił koszmary, a gdy obudził się zaczęły zbierać się nad nim złowrogie czerwone chmury. Przybrały kształt grymaszących twarzy jego zmarłych znajomych. Krzyczały i były zagniewane i powykrzywiane. Zbliżaly się do niego a on zaczął uciekać. Ocknął się na polanie i zobaczył, że czerwone chmury wirowały w niezwykłym tempie. Zmęczony udał się do domu. Potem w ciężkim stanie trafił do szpitala. Opowiedział tam wszystko, a potem zmarł. Nie udało się ustalić przyczyn śmierci.

    Takich strasznych rzeczy dzieje się tam znacznie więcej. Działaja tam złe siły, ludzie często stamtąd nie wracają. Członkowie ludów zamieszkujących ten rejon mówią, że w dawnych czasach odbywały się tam rytuały jakiegoś dawnego zaginionego ludu. Są też hipotezy naukowe, ale nie wyjaśniaja wszystkiego, np. niektórzy mówią, że są tam gazy wywołujące takie halucynacje, ale to bardzo małom przekonujące i nie wyjaśnia innych zjawisk. Zresztą nawet naukowcy boją się tam chodzić, a niektórzy mówią, że wcale nie chcą wiedzieć, co się tam dzieje.

    • O człowieku! ty to kochasz takie historie :)
      To miejsce jedzie na kilometr podpuchą. Przeczytałeś to w jakiejś gazecie – reporterzy zawsze trochę koloryzują, taki ich zawód. Ale oczywiście nie mówię, że to wymyślił.
      Co do ‘drzew tryskających substancją podobną do krwi’ jak to tryskających? wystrzeliły krew z gałęzi? Nie rozumiem jak to miało niby wyglądać.
      Jeśli chodzi o myśliwego… Postrzelił łosia… Ok. jak myśliwy to pewnie się znał na krwawieniu, więc pominę wersję, że 10ml krwi robi naprawdę duuuużą plamę, a do wykrwawienia trzeba znacznie więcej.
      Było zimno – jak wspomniałeś. Lazł długo. Nawet bardzo ciepłe ubrania nie ochronią do tego stopnia przed zimnem, a on wybierał się na polowanie nie wycieczkę po Uralu. A więc mogło dojść do wychłodzenia organizmu zwłaszcza, że raczej nie robił przystanków na przekąski-jedzenie>energia>ciepło. Długo koncentrował się na tych śladach – uczucie letargu, każdy tego doświadcza w swoim życiu choć w znacznie normalniejszych warunkach, np.wiele godzin nauki. Był w tym letargu możliwe, że przeszedł nawet mniej niż mu się zdawało.
      Zwierze krwawiło. W tym lesie nie było tylko jego i łosia. Drapieżniki z dość dużych odległości wyczuwają zapach ofiary. Coś dopadło łosia i zaciągnęło w miejsce gdzie uznało, że może się spokojnie pożywić, albo do reszty stada (np. wilki). Zjadły, padlinożercy(np.kruki) poprawili – goła czaszka. Jeśli była tam tylko głowa, a reszty ciała nie było tym bardziej to prawdopodobne.
      Jego zmęczony organizm kiedy się schylił zareagował na zmianę wysokości – omdlenie. Zmiany stanu świadomości – sny – pamiętamy je tylko jeśli obudzimy się w jego trakcie w odpowiedniej fazie, a to, że śnią nam się znajomi luzie nie jest niczym nadzwyczajnym. Nie musiało mu się to wcale śnić. Budzi się. Zmęczony umysł modyfikuje rzeczywistość – halucynacje, do tego naprawdę nie trzeba nie wiadomo czego.
      Jednak opis tego co widział jakoś bardziej mi się kojarzy ze snami. albo jedno i drugie – zaraz po przebudzeniu z omdlenia obraz wirował i mogło już zachodzić słońce -nawet jeśli wybrał się rano to przejście tylu kilometrów – nawet 10 km – śledząc zwierze po śladach krwi na pewno długo trwało, a omdlenie pewnie też nie 5 minut. Nie napisałeś też jak trafił do szpitala. Ale skoro był w ciężkim stanie i skończyło się to niestety jego śmiercią to myślę, że potwierdza to moje przypuszczenia. Wątpię czy dokładnie tak to wyglądało, ale myślę, że o mniej więcej coś w tym stylu.
      Nie ustalono przyczyn śmierci… popularne zakończenie dobrej historii. Dziennikarz mógł przyjść zanim zdążyli to ustalić, albo wyniki nie wskazywały jednoznacznie na to co bezpośrednio zaważyło na jego życiu (co nawaliło ostatecznie) i dla lepszego efektu napisał, że nie wiadomo. Myśliwemu nie zazdroszczę z pewnością takiej przygody. Czemu akurat to mu się przyśniło? – to już sprawa dla psychologa.
      “Takich strasznych rzeczy dzieje się tam więcej” A czego się spodziewać jak się łazi na bagna? Nawet jeśli ktoś zna teren to przy każdych opadach czy roztopach bagno się zmienia – tu jest bardziej sucho, a tam się robi bardziej grząsko. Bagno nie jest wyizolowanym miejscem, nie jest puste, żyją tam zwierzęta w tym drapieżniki. Poprzewracane drzewa są jak najbardziej normalne na bagnach i dają świetny efekt jeśli stylizujemy coś na upiorne.
      Rytuały ludowe odbywały się w Biskupinie i z pewnością też w Warszawie a nikt jakoś nie zwala na nie bójek kiboli ani mafii – która chyba jest upiorniejsza niż jakieś bagno na Syberii ;) A, że profesorom nie chce się badać bagna, o ktoś uważa, że tam straszy? Ja się nie dziwię… Zwłaszcza jeśli można badać wirusy w czystym i klimatyzowanym laboratorium, a naukowcy to raczej twardo stąpający po ziemi racjonaliści, którzy nie interesują się rzeczami typu “duchy i potwory” .
      Hipotezy nie wyjaśniają wszystkiego – w nauce zaawansowanej nic nie jest pewne na 100% a zwłaszcza gdy mamy do czynienia z czynnikiem ludzkim. ”Lud zaginął”… Wymieszał się z innymi, były choroby, głód, walki czy coś. Ciężko w historii ustalić co jak dokładnie się działo. Historycy i antropolodzy mają to co wykopią albo ktoś udokumentował. Wszystko o czym wspomniałeś wymaga dokładniejszych informacji aby udzielić jednoznacznych i pełnych odpowiedzi.
      Historia została dobrze skomponowana. Wyciągnięto to co ciekawe, zbudowano tak aby wyszło z tego coś paranormalnego.
      “członkowie ludów tam zamieszkujących”… Tam zapewne mieszkają Rosjanie, a nie jakieś plemiona jak sugeruje to sformułowanie. Może to nie biznesmeni, tylko rolnicy, ale nadal żyją w XXI wieku. ;)
      Zapewne dzięki takim artykułom jak ten pana Grzelaka powstało tam kilka pensjonatów i sklepów z pamiątkami. Nie potępiam tego. Ludzie mają z czego żyć. Przemysł turystyczny zarabia, ktoś zapewne jednak rozwija tam badania naukowe (a nóż widelec znajdą tam nowy gatunek zwierzęcia albo mchu?). Poza tym trzeba pogratulować pomysłowości w wykreowaniu ponurego i niebezpiecznego okolicznego bagna na atrakcję turystyczną. :)
      Jeśli chodzi o uczucie, ze ktoś się gapi… Naturalne kiedy się czegoś boimy. Np. idąc wieczorem po nieznanej okolicy. A jak idziemy w miejsce o którym krążą upiorne historie… trzeba być naprawdę pewnym siebie, żeby się choć troszkę nie bać.
      Przepraszam, ze tak chaotycznie to napisałam, ale robię to na żywca :)
      Pozdrawiam – anemic


Komentarze RSS Identyfikator URI TrackBack

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.